Dozwolony użytek, czyli kiedy nie naruszamy praw autorskich?

Dozwolony użytek, czyli kiedy nie naruszamy praw autorskich?

Jak powszechnie wiadomo, najszersze uprawnienia, jeśli chodzi o korzystanie z utworu, ma sam autor. Jednak jeżeli zdecydował się on upublicznić swoje dzieło i zezwolił na jego dystrybucję, musi liczyć się  z tym, że odbiorcy również mogą posługiwać się utworem zgodnie z jego przeznaczeniem – instytucją, która im na to pozwala, jest dozwolony użytek.  

Co to jest dozwolony użytek?    

Dozwolony użytek w założeniu ma pogodzić interesy twórcy i odbiorcy dzieła, czyli jednocześnie powinien chronić autora przed nadmiernym i niezgodnym z prawem eksploatowaniem utworu, ale także pozwala społeczeństwu na zapoznawanie się z dziełami kultury i korzystanie z nich. Warto zaznaczyć, że używanie utworu nie może naruszać ani osobistych, ani majątkowych praw autorskich, a jego celem ma być zapewnienie rozwoju dziedzinie, w której powstało dzieło – będzie to więc na przykład prawo do umieszczenia w innym dziele cytatu, ale już nie powielanie i dalsza odsprzedaż poszczególnych egzemplarzy dzieła bez wiedzy autora.  

Należy także rozróżnić:

  • dozwolony użytek publiczny – właściwy bibliotekom i placówkom edukacyjnym – polega na  udostępnianiu rozpowszechnionego już utworu głównie w celach edukacyjnych
  • dozwolony użytek osobisty – obejmujący uprawnienia osób prywatnych.

Dozwolony użytek regulowany jest przepisami oddziału 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Pod pojęciem tym kryje się przede wszystkim nieodpłatne korzystanie bez zezwolenia twórcy z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego (nie dotyczy to jednak utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz korzystanie z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym). Dozwolony użytek obejmuje także korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.  

Co ważne, dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w interesy twórcy. Oznacza to, że jego eksploatacja nie może wykluczyć dalszego korzystania z dzieła i ogranicza prawa twórcy do czerpania z tego tytułu dochodów, które mógłby osiągnąć.  

Szczególnie ważny w tym kontekście jest art. 34 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Dozwolony użytek a prawo cytatu

Częścią dozwolonego użytku jest także prawo cytatu. Reguluje je art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość  urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.

2(1). Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.

3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 21, twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Cytat możemy więc określić jako zgodne z przepisami prawa przejęcie części lub całości cudzego utworu (jeśli ten jest krótki). Osoba cytująca nie może dokonywać w nim żadnych zmian, nie musi jednak uzyskiwać osobnej zgody autora.

Utwory w domenie publicznej   

Domena publiczna nie została uregulowana ani nawet wyjaśniona w aktach prawnych –  to pojęcie to raczej określenie koncepcji, według której istnieje dobro wspólne całego społeczeństwa, dostępne bez ograniczeń, które jest warunkiem swobodnego rozwoju kultury i nauki.  Pojawia się ono w Konwencji berneńskiej o ochronie dzieł literackich i artystycznych z 1886 r. i pierwotnie zostało przetłumaczone na język polski jako dobro ogólne.

Nie łączy się ona z instytucją dozwolonego użytku – przejście dzieła do domeny publicznej jest spowodowane wygaśnięciem majątkowych praw autorskich lub ochrony patentowej – wówczas stają się dobrem publicznym, a dostęp do nich jest nieograniczony. Korzystanie z nich jest również bezpłatne.

Ważnym pojęciem jest też organizacja Creative Commons. Jej celem jest nakłanianie twórców do przenoszenia dzieł do domeny publicznej mimo tego, że wciąż mają oni do nich prawa majątkowe. Polskie prawo nie zezwala na takie rozwiązanie, uznaje się więc, że autor udziela bezterminowej, darmowej licencji do swojego utworu i składa oświadczenie, że nie będzie wykonywał wobec niego swoich praw.