Spółdzielczość w Polsce

Spółdzielczość – historia, przekrój idei

 

Idea spółdzielczości opiera się na kolektywizmie, kooperacji oraz wzajemnej pomocy. Swoje korzenie ma w dziewiętnastym stuleciu, czyli okresie rozwoju dzikiego kapitalizmu. Był to straszny czas dla ludzi z warstw ubogich, gdyż podstawowe osłony socjalne jeszcze wtedy nie istniały. Niczym nieskrępowany kapitalizm tworzył fortuny i rujnował. Aby połączyć siły potrzebne do przetrwania trudnych chwil, ludzie – rolnicy, przedsiębiorcy, drobni posiadacze ziemscy – zaczęli zakładać towarzystwa wzajemnego wsparcia. W Polsce Stanisław Staszic na początku XIX wieku założył Hrubieszowskie Towarzystwo Rolniczego Ratowania się Wspólnie w Nieszczęściach. Na świecie organizacje spółdzielcze zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu i obejmowały wiele dziedzin gospodarki – m.in. mieszkalnictwo, bankowość, rolnictwo i handel detaliczny. W Polsce do dziś istnieje wiele spółdzielni, funkcjonujących głównie w sferach mieszkalnictwa, rolnictwa (Samopomoc Chłopska) oraz w branży spożywczej (spółdzielnie mięsne, Społem).

Bankowość spółdzielcza – podobnie jak teoria kredytu społecznego Douglasa, którą omawiamy w późniejszym rozdziale – jest oparta na założeniu, że kredyt jest za drogi, by mogli korzystać z niego wszyscy. Aby umożliwić wykluczonym finansowo dostęp do dodatkowych pieniędzy – na rozwój własny, firmy oraz dobra konsumpcyjne – konieczne było stworzenie czegoś zupełnie niebywałego dla wielu twardogłowych wolnorynkowców, czyli banku działającego na zasadach non profit.

 

Warto zauważyć, że idea spółdzielczości zakłada opiekę nad słabszymi. Zaczęło się od wspierania małych przedsiębiorców, którzy nie mogli sobie poradzić na rynku w walce z większymi i bogatszymi podmiotami. W XIX wieku kredyty były jeszcze droższe niż dzisiaj, dlatego dostęp do nich był mocno zawężony. Ponadto spółdzielczość miała (i dalej ma) na celu wzajemnie wspieranie się w trudnych czasach. Wypadki chodzą po ludziach, a kryzysy kapitalizmu potrafią boleśnie dotknąć wielu.

 

Spółdzielczość w polskim prawie

 

Tę kwestię reguluje Ustawa z dnia 16 września 1982 r. Prawo spółdzielcze, która mówi:

 

Art. 1.§ 1. Spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób, o zmiennym składzie osobowym i zmiennym funduszu udziałowym, które w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą.§ 2. Spółdzielnia może prowadzić działalność społeczną i oświatowo-kulturalną na rzecz swoich członków i ich środowiska.

 

W Polsce mogą istnieć podmioty spółdzielcze różnego typu. W Ustawie Prawo spółdzielcze można znaleźć zapis na temat spółdzielni pracy:

 

Art. 181.§ 1. Przedmiotem gospodarczej działalności spółdzielni pracy jest prowadzenie wspólnego przedsiębiorstwa w oparciu o osobistą pracę członków.
Art. 181a. § 3.W celu zapewnienia warunków wykonywania zadań statutowych, mających szczególny charakter społeczny, spółdzielnie, o których mowa w § 1 i 2, ko-rzystają z wszechstronnej pomocy organów władzy państwowej oraz admini-stracji rządowej i samorządowej oraz ze zwolnień i ulg w świadczeniach pu-blicznoprawnych, określonych w odrębnych przepisach.

 

Warto wiedzieć, że spółdzielnie pracy pełnią w Polsce wyjątkową funkcję. Jeśli zrzeszają osoby niepełnosprawne, ich rolą staje się zawodowa i społeczna rehabilitacja, o czy mówi Ustawa Prawo spółdzielcze:

 

Art. 181a. § 1. Przedmiotem działalności spółdzielni inwalidów i spółdzielni niewidomych jest zawodowa i społeczna rehabilitacja inwalidów i niewidomych przez pracę w prowadzonym wspólnie przedsiębiorstwie.

 

Niepełnosprawność w klasycznym kapitalizmie, pozbawionym osłon i spółdzielni, oznacza wykluczenie z rynku pracy. Naturalnie pomoc inwalidom mogą nieść rozmaite lecznice i kliniki rehabilitacyjne, jednak to nie wszystko. Ludzie zdrowi często zapominają o godności niepełnosprawnych. Praca w życiu człowieka – jak słusznie zauważali i zauważają lewicowi myśliciele – pełni ważną rolę. Nadaje życiu sens, zapewnia środki do życia, integruje ze społeczeństwem oraz daje godność. Tak się składa, że inwalidzi często – choć oczywiście nie zawsze – nie godzą się na bezczynność i bierne poddawanie się opiece innych. Gdyby jednak nie istniały spółdzielnie pracy, ich sytuacja byłaby beznadziejna.

 

SKOKI

 

W Polsce funkcjonują od dawna spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe, zwane potocznie SKOKami. Ich funkcjonowanie reguluje Ustawa z dnia 5 listopada 2009 r.

o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych. Kasy podlegają także prawu spółdzielczemu, o czym mówi artykuł drugi rzeczonego przepisu:

 

Art. 2.Kasa jest spółdzielnią, do której w zakresie nieuregulowanym ustawą stosuje się przepisy ustawy z dnia 16 września 1982 r. – Prawo spółdzielcze (Dz. U. z 2003 r. Nr 188, poz. 1848, z późn. zm.3).

Zobacz też:
Rozliczenie zaliczki

Niedawno ustawa o SKOKach została znowelizowana. Kasy zostały poddane większej kontroli ze strony Komisji Nadzoru Finansowego. Powodem takiej decyzji parlamentarzystów były niepokojące informacje o kondycji finansowej tych podmiotów. Niektórzy komentatorzy wskazywali także na zażyłą współpracę (i idące za nią wsparcie pieniężne) z pewną partią polityczną. Po wejściu ustawy w życie KNF przeprowadziła kilka kontroli, z których wyłonił się kiepski obraz. W lutym rzecznik organu nadzorczego poinformował, że Komisja pozwoliła na zatwierdzenie prezesów w 9 z 55 SKOK. Jak to określono, “ wielu kasach sytuacja jest niestety trudna”.

Spółdzielczość jest jedną z form organizacji pracy niwelującą złe zachowania związane ze źle rozumianym współzawodnictwem pracowników.